Poznaj świat, odkryj siebie!

25 września 2020

Wspomnienia z kolonii 2020, na których gościliśmy dzieci z Wodzisławia Śląskiego Augustowa i Osieka


Dla niektórych to pierwszy wyjazd bez rodziców, w dodatku od razu na drugi koniec Polski. Niektórzy stresują się rozstaniem z rodzicami, innych rozpiera ekscytacja. W tym roku na Turnus Uśmiechu do Wisły przyjechały dzieci z Augustowa, Osieka i Wodzisławia Śląskiego. Czego się nauczyli? Co im się podobało? Przeczytajcie!

 

Mężczyzna trzyma na ramieniu jastrzębia. Wszystkie dzieci, nawet te, które na co dzień nie rozstają się z telefonami, z trudem odrywają od niego wzrok. To Leśny Park Niespodzianek. Jeszcze bardziej niż jastrząb podobają im się biegające po Parku sarny, które mogą karmić. Podglądają dziki, obserwują sowy. Na koniec strzelają śmieszne miny. Specjalnie do zdjęcia.

Innego dnia odwiedzają Park Rozrywki. Biegają od jednej atrakcji do drugiej. Opiekunowie wypatrują twarzy, z których nie schodzi uśmiech. – Tutaj każdego dnia dzieje się coś ciekawego – opowiada Marta Pawlik, pedagożka ze świetlicy przy Ośrodku Pomocy Społecznej w Osieku (województwo świętokrzyskie) i koordynatorka jednego z wakacyjnych Turnusów Uśmiechu.

Turnusy Uśmiechu to 12-dniowe obozy dla dzieci i młodzieży, które odbywają się w naszym ośrodku w Wiśle. Zazwyczaj grupy liczą ok. 50 osób, ale w tym roku – ze względu na ograniczenia związane z epidemią COVID-19 – liczba uczestników była o połowę mniejsza. W lipcu i sierpniu 2020 do ośrodka przyjechały dzieci z Augustowa, Osieka i Wodzisławia Śląskiego wraz opiekunami i kadrą opiekuńczo-wychowawczą, która pracuje z nimi na co dzień. Przed wyjazdem kadra opracowuje, zazwyczaj w porozumieniu z dziećmi, plan wyjazdu, żeby wspólnie zrealizować go w Wiśle.

Dobra zabawa przede wszystkim

Każdy Turnus Uśmiechu jest inny, bo inne są dzieci, które do nas przyjeżdżają. Opiekunki z Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Augustowie do udziału w koloniach zaprosiły dzieci z rodzin zastępczych. W takich rodzinach rodzeństwo biologiczne mieszka razem z tym będącym w pieczy zastępczej. Choć przebywają ze sobą na co dzień, nie zawsze mają dobre relacje. - Zależało nam na tym, żeby rodzeństwo nauczyło się ze sobą współpracować, poznało się lepiej i spojrzało na siebie z nowej strony. Na co dzień, kiedy każdy zajęty jest szkołą i obowiązkami, nie zawsze jest ku temu okazja – podkreśla Diana Kuźmicka, koordynatorka rodzinnej pieczy zastępczej w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie w Augustowie.

W Wiśle okazja do współpracy nadarzyła się choćby podczas przygotowania spektaklu. Dzieci postanowiły przerobić bajkę o Jasiu i Małgosi, a potem wystawić ją na scenie. Stworzyły scenografię, kostiumy i scenariusz z ekologicznym przesłaniem: trzeba dbać o las, a do pieca nie można wrzucać nie tylko dzieci, ale także śmieci.

Marta Pawlik z  Ośrodka Pomocy Społecznej w Osieku, bardzo ceni sobie leżącą u podstaw Turnusów Uśmiechu autonomię, która wpływ na program daje nie tylko wychowawcom, ale także samym dzieciom. Pani Marta z zespołem zaplanowała kolonie dla podopiecznych ze świetlicy środowiskowej: – Przed wyjazdem zapytaliśmy dzieci, o to, co chciałyby robić. Zażyczyły sobie warsztatów malowania koszulek oraz wizyty w Parku Rozrywki. Nie wyobrażały sobie także kolonii bez planszówek. Były bardzo ciekawe okolicy, więc prawie codziennie chodziliśmy na spacery: a to nad Wisłę, a to w góry. A po zwiedzaniu po prostu graliśmy w koszykówkę lub robiliśmy dyskotekę. Ważne było nie tylko to, że wspólnie z dziećmi wymyśliliśmy program, ale także to, że mogliśmy liczyć na wsparcie fundacji w realizacji naszych szalonych pomysłów.

Więcej relacji

10-latka z Augustowa kilka razy zastanawia się, czy jechać do Wisły. Ma lekką niepełnosprawność, większość czasu spędza w domu i martwi się tym, że rówieśnikom zdarza się powiedzieć jej coś przykrego. Rodzice też się niepokoili, czy sobie poradzi na drugim końcu Polski. Kiedy wraca z Turnusu Uśmiechu, ledwo ją poznają. – W Wiśle dziewczynka nawiązywała świetne relacje z rówieśnikami. Stała się odważna, bo zobaczyła, że jej niepełnosprawność nie jest dla nikogo problemem. Po powrocie podobno całe popołudnia spędza na podwórku, gdzie znalazła nowe koleżanki – opowiada Diana Kuźmicka.

Dla niektórych dzieci największą atrakcją wcale nie jest skakanie na trampolinach w Parku Rozrywki czy oglądanie skoczni, na której skakał Adam Małysz, ale to, że otaczają je życzliwi i słuchający dorośli. – Pewnego wieczora dwóch nastolatków zapytało, czy może posprzątać salę po zajęciach. Każdy, kto ma w domu dziecko w takim wieku, wie, że to nietypowe zachowanie – uśmiecha się Diana Kuźmicka. – Bo tak naprawdę nie o sprzątanie im chodziło, ale o relację, którą można nawiązać, kiedy wspólnie się coś robi. W czasie zamiatania rozmawialiśmy, śmialiśmy się  i słuchaliśmy ich problemów. Dla mnie największym sukcesem obozu było to, że dzieci poczuły się właśnie usłyszane i zobaczone.

Po Turnusach Uśmiechu dzieci mówią o sobie, że są bardziej otwarte na kontakty z innymi, potrafią się porozumieć w kwestii sprzątania w pokoju czy wspierać innych, kiedy przeżywają trudności. Najważniejsze – podkreślają to wszyscy opiekunowie – że czują się bardziej akceptowane i stają się śmielsze.

- Na naszym obozie mieli okazję poznać osoby, które borykają się z podobnymi wyzwaniami, czyli rodzeństwo zastępcze z innych rodzin – podkreśla Diana Kuźmicka. – Stali się dla siebie grupą wsparcia, przestali się wstydzić swoich problemów, kiedy zobaczyli, że inni mają podobne: tak samo trudno im się dogadać z rodzeństwem, tak samo potrzebują akceptacji. To poczucie, że nie są sami ze swoimi trudnościami, daje im siłę do ich przezwyciężenia.

 

Odkrywać samego siebie

Turnusy Uśmiechu to nie tylko dobra zabawa, ale też rozwój kompetencji społecznych. Dzieci doświadczają tam współpracy w grupie, uczą się kreatywności oraz  dbania o siebie i innych. Koordynatorzy, którzy znają dzieci na co dzień, doskonale wiedzą, na rozwój których kompetencji warto postawić. Wychowawczynie ze świetlicy środowiskowej przy Domu Pomocy Społecznej w Osieku zauważyły, że dzieciom trudno radzić sobie ze stresem. Podczas kolonii zaplanowały więc sesje w grocie solnej, gdzie w mniejszych grupach dzieci uczyły się relaksacji. – Moc programu polega właśnie na tym, że jest tworzony przez osoby, które bardzo dobrze znają dzieci i właśnie dlatego potrafią odpowiedzieć na ich potrzeby – podkreśla Marta Pawlik z Osieka.

A co najbardziej podoba się dzieciom? Świetna zabawa, spędzanie czasu z rówieśnikami oraz to, że przebywając w nowym środowisku, mogą się czegoś nauczyć nie tylko o tym miejscu, ale przede wszystkim o sobie. Jedne z nich odkrywają, że mają kompetencje liderskie, inne – że potrafią śpiewać albo że… czasem potrzebują samotności i  relaksuje je kontakt z naturą.

Nie wszystko jednak im się podoba. Najbardziej protestują przeciwko temu, że mają ograniczony dostęp do telefonów. – Ale o to nam chodzi – przekonuje Marta Pawlik – żeby dzieci odkryły, że oprócz grania i przebywania na portalach społecznościowych, mają też inne możliwości rozwoju i spędzania wolnego czasu.

- Wystarczy stworzyć dobre warunki, żeby dzieci rozkwitły i odkryły swoje mocne strony – podkreśla Diana Kuźmicka z Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Augustowie. I dodaje: - Dzięki Turnusom Uśmiechu także my, opiekunowie, dostajemy możliwość spojrzenia na dzieci z nowej perspektywy. Wspólny pobyt w Wiśle sprawił, że udało się nawiązać relację, która procentuje w naszym codziennym życiu.